Wypożyczalnia samochodów Kielce
0

Bilety na Koronę rozdane!

Już w niedzielę piłkarze Korony rozegrają kolejny mecz w rundzie wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Tym razem na Arenę Kielc przyjedzie Śląsk Wrocław. Rozwiązaliśmy konkurs, w którym można było wygrać bilety na to spotkanie.

Do dyspozycji mieliśmy 12 biletów, więc podwójnymi wejściówkami postanowiliśmy nagrodzić 6 osób, które przygotują najciekawszą wypowiedź pod tytułem: jakie jest moje najpiękniejsze wspomnienie z Areny Kielc i dlaczego?
Wyboru dokonała specjalna kapituła Radia Plus Kielce i tygodnika Kielce Plus.
Zwycięzcom gratulujemy i bardzo prosimy o szybką odpowiedź na wysłanego przez nas maila.
Pozostałych zachęcamy do brania udziału w kolejnych konkursach na stronie www.plus.kielce.pl.

Zwycięskie prace:
[pisownia oryginalna]
Rafał:
Moim najpiękniejszym wspomnieniem z Areny Kielc jest półfinałowe spotkanie Pucharu Polski z Wisłą Płock, który wygraliśmy 3-2. Niesamowite emocje, najpierw przegrywaliśmy 0-2 pod dwóch bramkach późniejszego gracza reprezentacji Sławomira Peszko, ale potem Korona pokazała swoje waleczne serce i w kilka minut wyszła na prowadzenie 3-2. potem dobry wynik w rewanżu i awans do finału, który niestety przegraliśmy. :(
Adrian:
Data: 23.09.2006 Rywal: Legia Warszawa Wynik: Korona 3-1 Legia Dlaczego ten mecz był moim najpiękniejszym wspomnieniem z Areny Kielc? Przedstawię to w kilkunastu zdaniach. Był to mój pierwszy mecz, tata zabrał mnie ze sobą – byłem bardzo szczęśliwy. Od małego interesowałem się sportem, jak to mały chłopiec – piłką nożną. To, co przeżyłem w tym dniu nie można opisać słowami.. To trzeba przeżyć samemu. Wchodząc na stadion, myślałem, czy Korona, którą mam w sercu – wygra. Wierzyłem w to, tak jak 15.499 innych osób, które wypełniały po brzegi trybuny. Działo się, oj działo! Ten widok żółto-czerwonych trybun, dopingujących ukochany klub – Bezcenne! Piłkarze dostosowali się do noszącej się na stadionie atmosfery i wygrali mecz 3-1. Były zabawy, było fetowanie, były śpiewy – było pięknie! Pamiętam ten mecz do dzisiaj i moim marzeniem jest, aby ta atmosfera pełnego stadionu wróciła w najbliższej przyszłości – miejmy nadzieje, że to marzenie w końcu się spełni!
Marcin:
Najpiękniejszym moim wspomnieniem a zarazem niezapomnianą chwilą, jest pierwszy, wygrany mecz Korony Kielce w Ekstraklasie. Było to w sezonie 2005/2006. Po wcześniejszych porażkach i remisie z Cracovią podejmowaliśmy w Kielcach Polonie Warszawa. Po wspaniałym emocjonującym meczu WYGRALIŚMY 3:2. Grzegorz Piechna ustrzelił hattricka a cały stadion skandował KIEŁBASA, KIEŁBASA, KIEŁBASA!!!Atmosferę, doping, zabawę i radość wszystkich kibiców na stadionie nie zapomnę chyba do końca życia i zawsze miło będe wracać do tych wspomnień. Naprawdę niezapomniane uczucie i każdy kto był wtedy na meczu zgodzi się ze mną w 100%. Oby więcej takich spotkań ( oraz takich jak ostatni mecz z Legią Warszawa) KO-RO-NA KIEL-CE SIA-LA-LA-LA!!!
Magdalena:
Moje najlepsze wspomnienie z Areny Kielc to prezentacja drużyny z 2007r. Stałam z przyjaciółkami blisko sceny na którą wyszli zawodnicy. W pewnej chwili wszyscy rzucili swoje szaliki w stronę publiczności. Ja złapałam jeden koniec szalika a drugi koniec…jakiś przystojniak. I jak tu wyjść z klasą? Przecież nie zacznę mu go wyrywać:), bo pomyśli co to za kretynka. Na szczęście, zadziałał nasz urok osobisty (mój i przyjaciółek) i owy przystojniak twierdził, że szalik jest nasz:) Genialny wieczór:)
Monika:
Dzień Niepodległości, 11.11.2012r. Najważniejszy mecz w sezonie dla każdego prawdziwego kibica Korony. Korona Kielce-Wisła Kraków. Emocje towarzyszą przy każdej codziennej czynności. Myśli uciekają do stadionu na Ściegiennego, miesza się strach związany z ewentualną porażką i z wiarą w naszych niesamowicie walecznych piłkarzy, gotowych zrobić wszystko dla wygranej. Ze znajomymi stawiamy się przy stadionem 2 godziny przed meczem, trzeba zakupić bilety. Kolejki niesamowicie długie, wszyscy chcą zdążyć na pierwszy gwizdek. Zastanawiamy się czy nie iść do pobliskiego baru i tam nie obejrzeć meczu. Dochodzimy jednak do wniosku, że ten mecz można obejrzeć tylko na żywo, bądź w ogóle. Niestety nie udaje nam się zdążyć na początek meczu. Stojąc w kolejce słyszymy Mazurek Dąbrowskiego. Około 200 osób czekających na swoją kolej śpiewa hymn przed stadionem. Niesamowite przeżycie, ciarki na całym ciele. Po około 5 minutach widzimy przy kasie znajomą, prosimy ją o zakup biletu. Wchodzimy na stadion w 12 minucie. Czuć wśród wszystkich kibiców wielkie napięcie, każda akcja koroniarzy wiąże się z wielkim aplauzem. Niestety około 20 minuty na prowadzenie wysuwa się Wisła. Wśród większości stadionu zapanowała grobowa cisza, jakby na chwilę wszystko się zatrzymało. Na szczęście młyn jak zawsze odegrał swoją rolę w 100%. Głośne śpiewy mobilizowały piłkarzy do dalszej walki. Niestety los był przeciwko nam, czerwona kartka dla Janoty i Jovanovića nie dawała nadziei na korzystny rezultat. W 90 minucie tylko najwięksi optymiści i fanatycy wierzyli, że coś może się zmienić. Ich wiara nie była daremna. Ostanie sekundy meczu, piękne podanie do Korzyma i bramka!! Szaleństwo na całym stadionie! Wielka radość, uściski z nieznajomymi! Emocji na twarzach kibiców nie da się opisać, można je porównać do wygrania miliona w totka. Cały stadion staje i śpiewa ‘Jeszcze jeden!’. Wiślaki zaczynają od środka, 2-3 podania sędzia kończy mecz. Kibice zostają na miejscach by podziękować naszym wspaniałym piłkarzom, którzy w wygraną włożyli całe swoje siły, umiejętności i serca. Chyba nigdy naraz nie widziałam tylu tysięcy tak zadowolonych ludzi. Mecz nie do zapomnienia, mecz który będę wspominała do końca życia. I myślę że nie tylko ja :) Następnie oglądanie kulis i nagrania komentatora Mateusza Żelaznego wywoływało nie mniejsze emocje niż te na Arenie Kielc podczas strzelenia gola. Dla takich chwil warto żyć :)
Wojtek:
Był taki mecz, wtedy przyjechała Legia. Ale nie grali na Arenie Kielc, to wcale nie była ekstraklasa. Stadion na Ściegiennego, my w trzeciej lidze, oni w pierwszej. Puchar Polski, ogromne emocje, tłok przed kasami, bramami wejściowymi i na trybunach. Na stadionie byłem już 3 godziny przed meczem, a ten potem się opóźnił. Atmosfera była niesamowita, choć trochę zmącona pewnymi drobnymi awanturami pseudokibiców. I najważniejsze – cudowny mecz. Zremisowaliśmy 1:1, pamiętam, że gola dla Legii zdobył „nasz” Vuković – oczywiście teraz nasz. I całe szczęście, czekam na jego powrót do składu, jest bardzo potrzebny. Z łęzką w oku wspominam te mecze na Szczepaniaka… I nie tylko te hitowe, ale nawet te, w których na trybunach zasiadało 300 osób. To byli, są i będą prawdziwi Koroniarze.

Komentarze (0)

Trackback URL | Comments RSS Feed

Skomentuj




Jeśli chcesz by przy Twoim komentarzu pojawiło się zdjęcie, zarejestruj się w Gravatarze.

*
= 3 + 9